Film o Antonim Kocjanie

W Liceum Ogólnokształcącym im. Króla Kazimierza Wielkiego w Olkuszu, którego przed laty byłem uczniem, znajdowała się tablica pamiątkowa z nazwiskami absolwentów naszej szkoły, którzy zginęli podczas drugiej wojny światowej. Wśród nich wymieniony był Antoni Kocjan, postać szczególnie mi bliska, ponieważ moja Mama, Janina Cyra, z d. Kocjan, znała go i opowiadała mi m.in. o tym, jak przyjeżdżał własnym samochodem do Olkusza z Warszawy, gdzie pracował jako znany konstruktor szybowcowy. O ile dobrze pamiętam, opowiadała mi także o tym, jak czasami przelatywał samolotem nad swoim rodzinnym domem na Skalskiem (obecnie miejscowość włączona do Olkusza).

Zapytałem ją kiedyś, czy nasza rodzina Kocjanów była z nim spokrewniona – odpowiedziała lakonicznie, że jej dziadkowie i rodzice nie mieli kontaktów z rodziną Antoniego Kocjana, chociaż dzieliła ich odległość zaledwie ponad dwóch kilometrów. Jedynie brat mojego dziadka – Piotr Kocjan, który zginął w KL Gross-Rosen w styczniu 1945 r. – takie kontakty utrzymywał, co spowodowane było tym, że ożenił się z Zofią, z d. Kocjan, blisko spokrewnioną z rodziną Antoniego Kocjana.

Kiedy podjąłem pracę jako historyk w Muzeum Auschwitz-Birkenau, postać Antoniego Kocjana nadal mnie interesowała, ponieważ wiedziałem, że kilka miesięcy był więziony w obozie oświęcimskim, skąd go zwolniono w maju 1941 r. Jego anonimową i nieznaną fotografię obozową udało mi się odkryć i zidentyfikować w archiwum tegoż Muzeum na początku 2013 r.

Wcześniej, bo jeszcze w latach dziewięćdziesiątych i na początku lat dwutysięcznych, czyniłem starania wraz z Kazimierzem Czarneckim, byłym więźniem KL Auschwitz i Honorowym Obywatelem Miasta Olkusza, aby chatę z dziewiętnastego wieku, w której urodził się Antoni Kocjan, ocalić od zniszczenia.

Do tych działań zachęcała mnie moja Mama, która pokazała mi ją na początku lat dziewięćdziesiątych, opowiadając o jej mieszkańcach. Ostatecznie ten zabytkowy obiekt, dzięki wysiłkowi wielu ludzi dobrej woli, został przeniesiony i zrekonstruowany u podnóża ruin zamku w Rabsztynie.

Przez minione lata myślałem o realizacji filmu dokumentalnego o Antonim Kocjanie jako o człowieku, który po zwolnieniu z KL Auschwitz, działając w strukturach wywiadu lotniczego Komendy Głównej Armii Krajowej, miał swój znaczny udział w spowodowaniu zniszczenia produkcji tajnej broni niemieckiej V-1 i V-2 w Peenemünde, co nastąpiło podczas nalotu bombowców angielskich na wyspę Uznam w sierpniu 1943 r. i niewątpliwie przyczyniło się do wygrania przez aliantów drugiej wojny światowej.

Moje marzenie powstałe jeszcze z czasach szkolnych, zrealizowali obecnie reżyser Marek Pawłowski i jego żona Małgorzata Walczak, która jest producentem filmowym. Usilnie ich do tego namawiałem, wcześniej współpracując z nimi przy realizacji głośnych filmów dokumentalnych o tematyce oświęcimskiej, jak „Uciekinier”, „Jaster” czy „Dotknięcie anioła”.

Czy sam jestem dalekim krewnym Antoniego Kocjana ? – nie mogę temu zaprzeczyć i nie mogę tego również potwierdzić, chociaż w filmie Marka Pawłowskiego zostałem nazwany „jego kuzynem”.

Zobacz: Film o Antonim Kocjanie

Adam Cyra

Oświęcim, 17 października 2021 r.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.