Esesman z Bielska-Białej

Edward Lubusch

Edward Lubusch jako esesman z załogi obozu oświęcimskiego odnosił się do więźniów przyzwoicie, a nawet był przez nich lubiany. Zdarzało mu się nawet, że przebywając tylko z polskimi więźniami śpiewał „Jeszcze Polska nie zginęła” . Pomógł także w zorganizowaniu ucieczki z obozu Franciszkowi Faixowi-Limanowskiemu (nr 130377). Był to zawodowy oficer WP w stopniu podpułkownika, który w czasie okupacji był oficerem ZWZ/AK i więźniem KL Auschwitz. Zbiegł z obozu 6 lipca 1944 r.

Ponad pół wieku po wojnie udało się dopiero ustalić powojenne losy tego niezwykłego esesmana z Bielska, o którym były więzień obozu oświęcimskiego Józef Garliński (nr 121421) w swojej znanej książce „Oświęcim walczący”, tłumaczonej również na język angielski i francuski, napisał: „Przedstawiony obraz nie byłby jednak pełny, gdyby bardzo mocno nie podkreślić, że w szeregach SS znajdowali się także ludzie, którzy od samego początku, niezależnie od powodzenia na frontach i innych czynników, wpływających na przebieg wojny, zachowali postawę godną i nie sprzeniewierzyli się prawom ludzkim, które obowiązują w każdej sytuacji. SS-manów takich było niewielu i trudno się temu dziwić”. Jednym z takich nielicznych, jak twierdzi Józef Garliński, był Edward Lubusch, który: „(…) szedł więźniom z pomocą i ułatwiał nielegalną korespondencję. Kilka razy dostarczał dokumenty, potrzebne przy ucieczkach. Sam przygotowywał potajemnie opuszczenie swej jednostki i przedostanie się do polskiej partyzantki, działającej w pobliżu Oświęcimia”.

Edward Lubusch latem 1944 r. opuścił esesmańskie szeregi i po dezercji nawiązał kontakt z oddziałem AK, co umożliwił mu ojciec jego żony Hildegardy Kneblowskiej, były zawodowy oficer Wojska Polskiego. W tym czasie żona Lubuscha pracowała w sądzie w Kętach jako tłumaczka w sprawach o drobne wykroczenia. Mieszkała wraz z synem Włodzimierzem u ciotki w Wadowicach. Edward Lubusch został aresztowany pod koniec 1944 r., kiedy odwiedził ich potajemnie nocą, ponieważ dom, w którym mieszkała jego żona i syn, ciągle obserwowali funkcjonariusze gestapo.

Edward Lubusch z żoną Hildegardą na wycieczce w Beskidach, około 1943 r.

Był sądzony w Bielsku i otrzymał wyrok śmierci, którego jednak nie zdążono wykonać i przed wkroczeniem żołnierzy Armii Czerwonej przewieziono go do więzienia w Berlinie. Wiosną 1945 r. zwolniono go z więzienia i powołano do Volkssturmu, formacji o charakterze pospolitego ruszenia. Edward Lubusch uciekając z płonącego Berlina, przy poległym żołnierzu leżącym na ulicy znalazł dokumenty, wystawione na nazwisko Bronisław Żołnierowicz, urodzony w 1913 r. w Kowaliszkach koło Wilna .

Jako rzekomy Bronisław Żołnierowicz zdecydował się na powrót do Polski, gdzie przebywała jego żona Hildegarda i syn Włodzimierz. Podał, że ukończył pięć klas szkoły powszechnej i wraca z robót przymusowych w Niemczech. Mieszkał w różnych miejscowościach na terenie Wielkopolski, gdzie w Wąsoszu w 1948 r. urodziła mu się córka Krystyna. W tym czasie jego żona zmieniła imię na Marta, ukończyła kurs aptekarski i rozpoczęła pracę w Luboszycy, gdzie wraz z rodziną otrzymała mieszkanie połączone z apteką.

Dopiero w 1956 r. rzekomi Żołnierowiczowie przenieśli się do Jeleniej Góry, gdzie zamieszkali w domu zakupionym przez Jana Kneblowskiego, teścia Edwarda Lubuscha. W latach sześćdziesiątych rzekomy Bronisław Żołnierowicz, znając bardzo dobrze język niemiecki, rozpoczął pracę w jelegoniórskim biurze podróży „Orbis” jako pilot wycieczek zagranicznych, oprowadzając ich uczestników po Karkonoszach .

„W domu nie było żadnego zdjęcia sprzed i z czasów wojny, żadnego dokumentu, żadnego śladu Edwarda i Hildegardy Lubusch” – wspominał jego syn Włodzimierz.

Grób Edwarda Lubuscha,, pochowanego w Jeleniej Górze pod przybranym nazwiskiem.

Edward Lubusch zmarł 10 marca 1984 r. we Wrocławiu i jako Bronisław Żołnierowicz znalazł miejsce wiecznego spoczynku na cmentarzu w Jeleniej Górze.

Jego żona zmarła czternaście lat później 12 sierpnia 1998 r. i jest pochowana obok niego, gdzie później spoczęła także ich córka Krystyna.

Przeczytaj: Kolega szkolny esesmana z Bielska-Białej

Adam Cyra
Oświęcim, 17 października 2025 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *