Na rowerze z Mauthausen do Poznania

Krzysztof Ponikiewski (w środku) ze znajomym i córką Emilką

Pan Krzysztof Ponikiewski mieszkający z rodziną w Stryszawie, położonej w województwie małopolskim, w zachodniej części powiatu suskiego, z zawodu jest maszynistą PKP. Jego pasją jest historia niemieckich obozów koncentracyjnych. Aktywnie działa w Towarzystwie Opieki nad Oświęcimiem – Pamięć o Auschwitz-Birkenau.

Jego dziadek Stanisław Ponikiewski był więźniem KL Auschwitz (nr 85396), a potem KL Mauthausen-Gusen, położonym na terenie Austrii, gdzie niemieccy naziści oznaczyli go numerem obozowym 33910. Przeżył i swoje świadectwo przekazywał innym, w tym swojemu wnukowi.

Rower Stanisława Kudlińskiego

W 80. rocznicę wyzwolenia tego obozu przez żołnierzy amerykańskich 5 maja 1945 roku, pan Krzysztof Ponikowski wraz z jednym ze swoich znajomych i córką Emilką, udał się samochodem ze Stryszawy do Miejsca Pamięci Mauthausen-Gusen, aby uczestniczyć tam w okolicznościowych uroczystościach, upamiętniających to wydarzenie.

Po powrocie do Kraju zatelefonował do mnie, podzielił się swoimi wrażeniami z tej podróży i opowiedział mi niezwykłą historię, związaną z więźniem tego obozu Stanisławem Kudlińskim.

Bohater tej niezwykłej opowieści urodził się 7 marca 1915 roku. Przed wojną mieszkał w Poznaniu, gdzie aresztowany został przez gestapo w grudniu 1942 roku i osadzony w KL Mauthausen-Gusen, otrzymując obozowy numer 19215.

Karta personalna więźnia Stanisława Ponikiewskigo. Archives Arolsen

Szczęśliwie doczekał wyzwolenia i po opuszczeniu niemieckiego obozu Mauthausen-Gusen powrócił do rodziny w Poznania na rowerze.

Pierwsze trzy dni wędrówki z obozu młody Stanisław pokonał na piechotę, docierając do sióstr zakonnych w Linzu. Po dwóch tygodniach pobytu u sióstr wyruszył w stronę Polski, otrzymując od nich rower.

Rowerowa wędrówka do Poznania m.in. przez Pragę zajęła mu półtora miesiąca. W czasie jej trwania przejechał prawie tysiąc kilometrów. Przed wojną uprawiał lekkoatletykę, był wysportowany, co zapewne pomogło mu pokonać trudy rowerowej wędrówki.

Karta personalna więźnia Stanisława Kudlińskiego. Archives Arolsen

Córka Stanisława Kudlińskiego, Aurelia Płotkowiak zamierza obecnie opublikować obozowe wspomnienia ojca, który zmarł w 2010 roku.

Po jego śmierci rower, którym powrócił do Polski  został przekazany  do Austrii i obecnie można go oglądać na ekspozycji w Mauthausen-Gusen.

Odwiedzający to Miejsce Pamięci mogą również zakupić kartkę pocztową z jego fotografią i na odwrotnej stronie zapoznać się z krótkim opisem historii tego niezwykłego roweru.

W KL Mauthausen-Gusen i jego podobozach zmarło co najmniej 90 000 więźniów. Polacy byli najliczniejszą grupą narodowościową, w tym w dużej mierze polska inteligencja. Większość poniosła śmierć w wyniku krańcowego wyczerpania, pracy ponad sił, głodu, chorób, egzekucji oraz zbrodniczych pseudomedycznych eksperymentów.

Adam Cyra

Oświęcim, 21 maja 2025 r.

Komentarze 2

  • Dziękujemy Krzysiowi, Emilii oraz Rafałowi z synem za wzruszające spotkanie po latach na ziemi zlanej oceanem polskiej krwi – byłego systemu obozów Mauthausen. Obchody 80 rocznicy otwarcia piekielnych bram, były dla nas – rodzin polskich Ofiar, niezwykle wzruszające. Jesteśmy również przepełnieni goryczą, gdyż w tych ważnych dla Pamięci naszych Przodków dniach, z ust polskich dostojników nie usłyszeliśmy jednego słowa w języku polskim. Nawet pod polskim Pomnikiem w Mauthausen, przemówienie ministra T. Bartoszewskiego wybrzmiało wyłącznie w języku angielskim… Znamy również historię naszego poznańskiego Bohatera – Stanisława Kudlińskiego, która pozostaje w naszej Pamięci. Dziękujemy i doceniamy jej nagłośnienie autorowi bloga – Panu dr Adamowi Cyrze. Dużo zdrowia Panie Adamie.

  • Ja również dziękuję panu dr. Adamowi Cyrze za podzielenie się z nami wojenną historią Pana Stanisława Kudlińskiego z Poznania. Dziękuję Krzysztofowi ze Stryszawy, którego od lat spotykam na szlaku Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej, za trud pielgrzymowania do miejsc męczeństwa Polaków, Miejsc Pamięci, do regularnego odwiedzania Mauthausen-Gusen, a zwłaszcza w 80. rocznicę wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego.

    Musimy pamiętać o męczeństwie Polaków i bestialstwie Niemców, którzy zgotowali naszym przodkom tak okrutny los. Cześć i chwała Bohaterom!

    Bogusława Sieroszewska
    wiceprezes Stowarzyszenia MARKI-PUSTELNIK-STRUGA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *