Więzień obozu Auschwitz i Powstaniec Warszawski

Tablica upamiętniająca żołnierzy AK odslonięta na murze bloku nr 15 w dniu 22.04.1995 r. Na zdjęciu Zofia Pilecka-Optułowicz, córka rtm. Witolda Pileckiego i Marian Szczepański, więzień Auschwitz (nr 4976) i żołnierz AK. Fot. Adam Cyra

W Powstaniu Warszawskim walczyło kilkunastu więźniów KL Auschwitz, którzy wcześniej zostali zwolnieni przez władze SS lub byli uciekinierami z tego obozu. Jednym z nich był Marian Szczepański, który urodził się 13 sierpnia 1920 r. w Zwoleniu, województwo kieleckie (obecnie mazowieckie). W tym czasie jego ojciec Józef Szczepański uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej, po zakończeniu której przeniósł się później wraz z całą rodziną do Warszawy.

Marian Szczepański w stolicy był uczniem Gimnazjum Króla Władysława IV – go, zdając po jego ukończeniu w 1939 r. egzamin do Szkoły Budowy Maszyn w Warszawie. Kontynuację nauki przerwał mu wybuch drugiej wojny światowej. Z bronią w ręku, walczył z Niemcami jako ochotnik w Batalionie Przysposobienia Wojskowego Stołecznego Miasta Warszawy.

Marian Szczepański, zdjęcie wykonane przez obozowe gestapo

Podczas okupacji aresztowano go w łapance 19 września 1940 r. na ulicy Białostockiej w Warszawie. Po dwóch dniach wywieziony został w drugim transporcie warszawskim do KL Auschwitz, gdzie otrzymał numer 4974.

Przydzielony został do bloku nr 17a (później nr 25a), gdzie osławionym blokowym był komunista niemiecki Aloiz Staller (nr 3277), zwany „Krwawym Alojzem”, specjalizujący się w duszeniu więźniów wychodzących w nocy za potrzebą. Pracował w wielu komandach m.in. przy wyładunku cegieł na placu budowlanym, a także przy budowie nowych bloków, przetrwali tylko najsilniejsi, jemu pomógł w tym przypadek. Pewnego dnia podczas pracy podszedł do niego kapo Bruno Brodniewicz (nr 1) i zaprowadził go do kuchni obozowej oświadczając mu, że będzie w niej pracował jako węglarz. Praca pod dachem i możliwość dodatkowego zdobycia żywności dawała szansę na przeżycie.

Niespodziewanie zwolniono go z obozu 19 marca 1942 r., zakazując mu mówienia cokolwiek na temat obozu.  Do Warszawy przyjechał wieczorem jeszcze tego samego dnia. Wkrótce podjął naukę szkole technicznej Wawelberga, istniejącej za pozwoleniem okupanta i rozpoczął działalność konspiracyjną w Armii Krajowej. Przydział otrzymał do kompanii motorowej „Orląt” w batalionie „Gozdawa”, posługując się pseudonimem „Żbik”. W jej szeregach walczył w Powstaniu Warszawskim najpierw na Starym Mieście, a później po przejściu kanałami w Śródmieściu.

Zwolnienie z obozu 19 marca 1942 r.

W powstaniu brała udział także jego siostra Janina Szczepańska (po mężu Wścieklica).

Po kapitulacji w październiku 1944 r. młody powstaniec trafił do niewoli. Wywieziono go m.in. do Łambibowic, Augsburga i Neu Ulm, gdzie w kwietniu 1945 r. został oswobodzony przez żołnierzy amerykańskich. W listopadzie tegoż roku wstąpił do 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka, okupując wraz z nią Niemcy i służąc w niej do 15 maja 1947 r.

Opracowanie naukowe Mariana Szczepańskiego

Po demobilizacji podjął wyższe studia na Uniwersytecie w Londynie, kończąc je tytułem inżyniera w dziedzinie metalurgii. Założył rodzinę, jego wybranką była rodowita Angielka, Betty, z którą w 1957 r. wyemigrował do USA. Opublikował w Nowym Jorku w 1963 r. cenioną przez fachowców książkę z zakresu kruchości metalu, zatytułowaną „The Brittleness of Stell”, nad którą pracował dziesięć lat. Wielkim jego osiągnięciem było opracowanie suchej metody wierceń w betonie, żelbetonie, kamieniu itp., przy wykorzystaniu w wiertłach przy odpowiednim osadzeniu diamentu. Metodą Szczepańskiego dokonano m.in. sześć tysięcy wierceń w rządowym budynku w Waszyngtonie, czy też ta metoda była stosowana w elektrowni atomowej w Monroe.

Marian Szczepański w późniejszych latach często przyjeżdżał do Polski, zamierzając nawet sprowadzić się na stałe do ojczyzny pod koniec swojego życia, zmarł w Stanach Zjednoczonych w dniu 18 kwietnia 2008 r.

Adam Cyra

Oświęcim, 9 kwietnia 2025 r.

Posłuchaj: Siła nienawiści. Opowieść o Marianie Szczepańskim

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *