{"id":566,"date":"2010-02-03T19:25:22","date_gmt":"2010-02-03T19:25:22","guid":{"rendered":"http:\/\/wprawnymokiemhistoryka.pl\/?p=566"},"modified":"2021-10-31T12:01:17","modified_gmt":"2021-10-31T12:01:17","slug":"antoni-tomera-wspominal","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/index.php\/2010\/02\/03\/antoni-tomera-wspominal\/","title":{"rendered":"Antoni Tomera wspomina\u0142&#8230;"},"content":{"rendered":"<div class=\"entry\">\n<p style=\"text-align: justify\"><strong>Antoni Tomera, ur. 4 stycznia 1917 r. w Libi\u0105\u017cu i tam zamieszka\u0142y, dzisiaj licz\u0105cy 93 lata, by\u0142y wi\u0119zie\u0144 Gross-Rosen, Buchenwaldu, Dora-Nordhausen i Leitmeritz na spotkaniu z m\u0142odzie\u017c\u0105 w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Libi\u0105\u017cu w dniu 3 lutego 2010 r., z udzia\u0142em Adama Cyry z Pa\u0144stwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau oraz Stefanii Kozio\u0142 z Towarzystwa Opieki nad O\u015bwi\u0119cimiem, wspomina\u0142 m.in. sw\u00f3j udzia\u0142 w wojnie we wrze\u015bniu 1939 r., a potem w konspiracji AK oraz niesieniu pomocy wi\u0119\u017aniom i uciekinierom z KL Auschwitz. Opowiada\u0142 tak\u017ce o swoim aresztowaniu w Libi\u0105\u017cu w 1944 r. i pobycie w niemieckich nazistowskich obozach koncentracyjnych.<\/strong><\/p>\n<figure id=\"attachment_567\" aria-describedby=\"caption-attachment-567\" style=\"width: 202px\" class=\"wp-caption aligncenter\"><a href=\"http:\/\/wprawnymokiemhistoryka.pl\/wp-content\/uploads\/2012\/01\/tomera.jpeg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"size-medium wp-image-567\" src=\"http:\/\/wprawnymokiemhistoryka.pl\/wp-content\/uploads\/2012\/01\/tomera-202x300.jpg\" alt=\"Antoni Tomera\" width=\"202\" height=\"300\" srcset=\"https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/wp-content\/uploads\/2012\/01\/tomera-202x300.jpg 202w, https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/wp-content\/uploads\/2012\/01\/tomera.jpeg 261w\" sizes=\"(max-width: 202px) 100vw, 202px\" \/><\/a><figcaption id=\"caption-attachment-567\" class=\"wp-caption-text\">Antoni Tomera<\/figcaption><\/figure>\n<hr \/>\n<p><strong>Dzieci\u0144stwo i m\u0142odo\u015b\u0107<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Szko\u0142\u0119 powszechn\u0105 uko\u0144czy\u0142em w Libi\u0105\u017cu w 1931 r. Ze wzgl\u0119du na trudne warunki materialne nie mia\u0142em mo\u017cliwo\u015bci kontynuowania nauki. Dorywczo pracowa\u0142em w maj\u0105tku ksi\u0119cia Sapiehy w Bobrku. Jako ma\u0142oletni napisa\u0142em pro\u015bb\u0119, aby mnie przyj\u0119to do wojska. Pro\u015bb\u0119 zawioz\u0142em do Wojskowej Komendy Uzupe\u0142nie\u0144 w Wadowicach i w 1936 r. zosta\u0142em powo\u0142any do czynnej s\u0142u\u017cby w Przemy\u015blu, gdzie uko\u0144czy\u0142em szko\u0142\u0119 podoficersk\u0105. Skierowano mnie do kompanii honorowej w Warszawie, lecz wkr\u00f3tce zosta\u0142em przeniesiony z powrotem do Przemy\u015bla, gdzie dowodzi\u0142em obs\u0142ug\u0105 ci\u0119\u017ckiego karabinu maszynowego. W 1937 r. w stopniu plutonowego uko\u0144czy\u0142em zasadnicz\u0105 s\u0142u\u017cb\u0119 wojskow\u0105. My\u015bla\u0142em o s\u0142u\u017cbie zawodowej, lecz zrezygnowa\u0142em z tego pomys\u0142u. Po powrocie do domu, chc\u0105c za\u0142atwi\u0107 formalno\u015bci meldunkowe, zg\u0142osi\u0142em si\u0119 do gminy w Libi\u0105\u017cu, gdzie spotka\u0142em w\u00f3jta gminy Andrzeja Harata, kt\u00f3ry zaprosi\u0142 mnie do biura, proponuj\u0105c prac\u0119 dozorcy przy budowie drogi. Wyrazi\u0142em zgod\u0119 i wykonywa\u0142em powy\u017csz\u0105 prac\u0119 w obr\u0119bie gminy Libi\u0105\u017c do 1938 r. P\u00f3\u017aniej zosta\u0142em przeniesiony s\u0142u\u017cbowo do Powiatowego Zarz\u0105du Dr\u00f3g, gdzie pracowa\u0142em na terenie Szczakowa-Ci\u0119\u017ckowice. Chcia\u0142em zaznaczy\u0107, \u017ce z Andrzejem Haratem zna\u0142em si\u0119 wcze\u015bniej, poniewa\u017c pracowa\u0142em przy budowie jego domu w 1935 r.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><strong>Wybuch drugiej wojny \u015bwiatowej<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">W drugiej po\u0142owie sierpnia 1939 r. zosta\u0142em powiadomiony o mobilizacji. Zgodnie z otrzymanym wezwaniem przyjecha\u0142em wieczorem tego\u017c dnia do koszar 73. pu\u0142ku piechoty w O\u015bwi\u0119cimiu, gdzie stacjonowa\u0142 jego 3 batalion. Po umundurowaniu i uzbrojeniu nas, rano nast\u0105pi\u0142 wyjazd w rejon Rybnika. Nastroje by\u0142y r\u00f3\u017cne. Nie wszyscy wierzyli w wybuch wojny. Przydzielono mnie do obrony przeciwlotniczej. Obs\u0142ugiwa\u0142em jako dow\u00f3dca ci\u0119\u017cki karabin maszynowy. Rano 1 wrze\u015bnia 1939 r., kiedy si\u0119 ju\u017c rozpocz\u0119\u0142a wojna, zobaczyli\u015bmy lec\u0105ce samoloty. Jeden z naszych dow\u00f3dc\u00f3w powiedzia\u0142, \u017ce s\u0105 to polskie samoloty bombowe \u201e\u0141osie\u201d, kt\u00f3re bombardowa\u0142y Berlin i teraz wracaj\u0105 na swoje lotnisko do Krakowa. Faktycznie by\u0142y to samoloty niemieckie. Rozpocz\u0119\u0142y si\u0119 walki ci\u0119\u017ckie, podczas kt\u00f3rych wkr\u00f3tce zostali\u015bmy zmuszeni do odwrotu. Wycofywali\u015bmy si\u0119 w kierunku Pszczyny i O\u015bwi\u0119cimia, a potem na Krak\u00f3w i Tarn\u00f3w. Za Tarnowem schwytano rzekomego szpiega, kt\u00f3rego p\u00f3\u017aniej konwojowa\u0142em wraz z koleg\u0105 do dow\u00f3dztwa, gdzie jeden z oficer\u00f3w w stopniu majora da\u0142 mi rozkaz wyprowadzenia go i rozstrzelania. Nie zdecydowa\u0142em si\u0119 na wykonanie rozkazu. Rzekomy szpieg pokaza\u0142 mi dokument, z kt\u00f3rego wynika\u0142o, \u017ce by\u0142 zatrudniony w Fabryce Kafli w Strumieniu ko\u0142o Bielska. Zna\u0142 tak\u017ce mojego koleg\u0119 Jana Cholew\u0119 z Libi\u0105\u017ca, kt\u00f3ry r\u00f3wnie\u017c pracowa\u0142 w tej fabryce. Nie b\u0119d\u0105c przekonany, \u017ce rzeczywi\u015bcie mam przed sob\u0105 szpiega, rozkazu nie wykona\u0142em i wypu\u015bci\u0142em go na wolno\u015b\u0107. Zacz\u0119li\u015bmy si\u0119 wycofywa\u0107 w kierunku na Che\u0142m Lubelski, a nast\u0119pnie Krasnystaw, Bi\u0142goraj i Kowel, w okolicach kt\u00f3rego pr\u00f3bowali\u015bmy si\u0119 broni\u0107, lecz wkr\u00f3tce dostali\u015bmy si\u0119 do niewoli sowieckiej. Wcze\u015bniej z samolot\u00f3w sowieckich obrzucono nas ulotkami, w kt\u00f3rych zach\u0119cano nas, aby\u015bmy nie s\u0142uchali rozkaz\u00f3w naszych oficer\u00f3w, bowiem zostali\u015bmy przez nich zdradzeni. Zostali\u015bmy zmuszeni do z\u0142o\u017cenia broni.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><strong>Niewola sowiecka<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Nie, by\u0142 to tylko epizod w moim wojennym \u017cyciorysie. Pami\u0119tam, \u017ce je\u0144c\u00f3w polskich sowieci cz\u0119\u015bciowo wywie\u017ali poci\u0105gami, cz\u0119\u015bciowo samochodami. Mnie przewieziono do Kijowa, gdzie znajdowa\u0142o si\u0119 kilka tysi\u0119cy je\u0144c\u00f3w polskich. Spotka\u0142em tam dw\u00f3ch znajomych policjant\u00f3w z Libi\u0105\u017ca: Maksymowicza i Piotrowskiego, po kt\u00f3rych \u015blad p\u00f3\u017aniej zagin\u0105\u0142. Jeden z nich bardzo obawia\u0142 si\u0119 Niemc\u00f3w. Mnie natomiast \u017co\u0142nierz pochodz\u0105cy z Wilna, dobrze m\u00f3wi\u0105cy po rosyjsku, przekonywa\u0142, \u017ce jest odwrotnie, przede wszystkim nale\u017cy si\u0119 obawia\u0107 sowiet\u00f3w. Zacz\u0105\u0142 namawia\u0107 mnie do ucieczki, kt\u00f3ra by\u0142a jeszcze mo\u017cliwa, poniewa\u017c bardzo s\u0142abo nas pilnowano. Zdecydowa\u0142em si\u0119 na ni\u0105 wraz z nim i jeszcze z jednym koleg\u0105 z Wilna. Podczas postoju ko\u0142o Kijowa ukryli\u015bmy si\u0119 w poci\u0105gu. Przypadkowo przechodz\u0105cy kolejarz sowiecki poinformowa\u0142 nas, \u017ce pojedzie on w kierunku Polski. Poci\u0105g ten za\u0142adowany by\u0142 drewnem. P\u00f3\u017aniej wyskoczyli\u015bmy z niego w czasie jazdy. \u017bywili\u015bmy si\u0119 jab\u0142kami i marchwi\u0105. Byli\u015bmy ubrani w mundury polskie i z tego powodu szli\u015bmy tylko noc\u0105 i wczesnym rankiem, obawiaj\u0105c si\u0119 Ukrai\u0144c\u00f3w, a jedynym kierunkowskazem dla nas w tej w\u0119dr\u00f3wce na zach\u00f3d by\u0142o s\u0142o\u0144ce i gwiazdy.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><strong>Powr\u00f3t z niewoli do Libi\u0105\u017ca<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Przedzierali\u015bmy si\u0119 lasami na zach\u00f3d. Po drodze spotkali\u015bmy kobiety pracuj\u0105ce przy wykopkach ziemniak\u00f3w. M\u00f3wi\u0142y po polsku i na nasze zapytanie poinformowa\u0142y nas, \u017ce przekroczyli\u015bmy dotychczasow\u0105 granic\u0119 polsko-sowieck\u0105. Otrzymali\u015bmy od nich \u017cywno\u015b\u0107. W kierunku zachodnim sz\u0142y oddzia\u0142y wojska sowieckiego. Do\u0142\u0105czyli\u015bmy do maszeruj\u0105cej kompanii i szli\u015bmy pieszo za \u017co\u0142nierzami sowieckimi, kt\u00f3rzy zupe\u0142nie nie reagowali na nasz widok. Dotarli\u015bmy w okolice Z\u0142oczowa i Bia\u0142ego Kamienia. Zna\u0142em te okolice, poniewa\u017c na tym terenie mieli\u015bmy przed wojn\u0105 \u0107wiczenia wojskowe. Ze wspomnianym oddzia\u0142em sowieckim dotarli\u015bmy do Lwowa, gdzie dwaj koledzy z Wilna po\u017cegnali mnie i udali si\u0119 do swojego rodzinnego miasta. Przed po\u017cegnaniem obiecali\u015bmy sobie, \u017ce b\u0119dziemy ze sob\u0105 korespondowa\u0107, ale nigdy ju\u017c nie uda\u0142o mi si\u0119 nawi\u0105za\u0107 z nimi kontaktu. We Lwowie zauwa\u017cy\u0142em ludzi stoj\u0105cych w kolejce przed piekarni\u0105. Zaj\u0105\u0142em r\u00f3wnie\u017c miejsce w tej kolejce. Przede mn\u0105 sta\u0142a studentka z Poznania, kt\u00f3ra nie mia\u0142a za co kupi\u0107 chleba. Poniewa\u017c mia\u0142em pieni\u0105dze, kupi\u0142em chleb dla siebie, jak r\u00f3wnie\u017c da\u0142em jej pieni\u0105dze, \u017ceby kupi\u0142a bochenek chleba dla siebie. Nawi\u0105zali\u015bmy kontakt i wsp\u00f3lnie udali\u015bmy si\u0119 ze Lwowa w kierunku nowo utworzonej granicy niemiecko-sowieckiej. Nale\u017ca\u0142o przej\u015b\u0107 graniczny most na Sanie w okolicach Jaros\u0142awia. Miejscowi mieszka\u0144cy ostrzegli mnie, \u017ce nie mog\u0119 przej\u015b\u0107 mostu, poniewa\u017c posterunek niemiecki zatrzymuje na nim \u017co\u0142nierzy polskich, kt\u00f3rzy p\u00f3\u017aniej wywo\u017ceni s\u0105 do oboz\u00f3w jenieckich. Um\u00f3wi\u0142em si\u0119 z towarzysz\u0105c\u0105 mi studentk\u0105, \u017ce ona przejdzie most, natomiast ja potajemnie przep\u0142yn\u0119 San i spotkamy si\u0119 na skrzy\u017cowaniu dr\u00f3g po drugiej stronie rzeki. By\u0142o to ju\u017c w pa\u017adzierniku 1939 r. Woda w Sanie by\u0142a zimna, ale szcz\u0119\u015bliwie przep\u0142yn\u0105\u0142em rzek\u0119. W podobny spos\u00f3b zamierza\u0142o si\u0119 tak\u017ce przeprawi\u0107 kilku innych \u017co\u0142nierzy polskich. Kiedy wychodzi\u0142em z nadbrze\u017cnych krzak\u00f3w zosta\u0142em zatrzymany przez trzyosobowy patrol niemiecki, le\u017c\u0105cy przy ci\u0119\u017ckim karabinie maszynowym, skierowanym w moim kierunku. Nie by\u0142o ju\u017c mo\u017cliwo\u015bci spotkania si\u0119 ze wspomnian\u0105 studentk\u0105 w um\u00f3wionym miejscu. Na moje szcz\u0119\u015bcie napotkani Niemcy zachowali si\u0119 wyj\u0105tkowo przyzwoicie. Podzielili si\u0119 ze mn\u0105 jedzeniem i pocz\u0119stowali mnie herbat\u0105, a jeden z nich m\u00f3wi\u0105cy troch\u0119 po polsku, wskaza\u0142 mi kierunek, gdzie znajduje si\u0119 szko\u0142a, a nast\u0119pnie pokaza\u0142 mi j\u0105 przez lornetk\u0119. Mia\u0142em doj\u015b\u0107 do tej szko\u0142y. Tam miano mi wyda\u0107 przepustk\u0119, umo\u017cliwiaj\u0105c\u0105 powr\u00f3t do domu. Zauwa\u017cy\u0142em, \u017ce obok szko\u0142y by\u0142o ju\u017c wielu \u017co\u0142nierzy polskich. Nie zamierza\u0142em si\u0119 jednak do nikogo zg\u0142asza\u0107 i uda\u0142em si\u0119, mijaj\u0105c szko\u0142\u0119, prosto na dworzec kolejowy w Jaros\u0142awiu. Wej\u015bcia na dworzec pilnowa\u0142o dw\u00f3ch \u017co\u0142nierzy niemieckich, kt\u00f3rzy za\u017c\u0105dali ode mnie przepustki. Takie przepustki posiadali tylko \u017co\u0142nierze polscy pochodz\u0105cy ze \u015al\u0105ska, kt\u00f3rych zwalniano do dom\u00f3w. Uda\u0142em, \u017ce nie mog\u0119 znale\u017a\u0107 przepustki, kt\u00f3ra mi si\u0119 gdzie\u015b \u201ezawieruszy\u0142a\u201d. Obok sta\u0142 kolejarz polski, kt\u00f3ry w pewnym momencie popchn\u0105\u0142 mnie do przodu. \u017bo\u0142nierze niemieccy zaj\u0119ci kontrolowaniem innych nie zwracali ju\u017c na mnie uwagi i w ten spos\u00f3b wszed\u0142em na teren dworca w Jaros\u0142awiu. W poci\u0105gu pe\u0142no by\u0142o \u015al\u0105zak\u00f3w, kt\u00f3rzy ju\u017c nie mieli or\u0142\u00f3w polskich na czapkach i wielu z nich \u015bpiewa\u0142o niemieckie piosenki. Ze swojej czapki nie zerwa\u0142em or\u0142a, lecz schowa\u0142em j\u0105 do kieszeni. Wsiad\u0142em do tego poci\u0105gu, kt\u00f3ry wprawdzie wkr\u00f3tce odjecha\u0142 z Jaros\u0142awia, lecz po przejechaniu kilku kilometr\u00f3w nie m\u00f3g\u0142 dalej jecha\u0107 z powodu uszkodzenia tor\u00f3w. Opu\u015bci\u0142em wagon, a przypadkowo napotkany m\u0119\u017cczyzna poinformowa\u0142 mnie, \u017ce \u017co\u0142nierze niemieccy jad\u0105cy samochodami w kierunku Krakowa b\u0119d\u0105 zabiera\u0107 pasa\u017cer\u00f3w tego poci\u0105gu. Rzeczywi\u015bcie drog\u0105 jecha\u0142y niemieckie samochody ci\u0119\u017carowe. Wsiad\u0142em do jednego z nich i dojecha\u0142em do Krakowa. W tym czasie po mie\u015bcie zacz\u0119\u0142y ju\u017c je\u017adzi\u0107 tramwaje. Nie zauwa\u017cony przez posterunek niemiecki, wskoczy\u0142em do nadje\u017cd\u017caj\u0105cego tramwaju. Przejecha\u0142em kilkana\u015bcie przystank\u00f3w i wysiad\u0142em, lecz wkr\u00f3tce zatrzyma\u0142 mnie kolejno napotkany patrol niemiecki. Wykorzystuj\u0105c nieuwag\u0119 \u017co\u0142nierzy niemieckich uciek\u0142em. Przypadkowo na ulicy spotka\u0142em kilka kobiet, kt\u00f3re pochodzi\u0142y z Trzebini. Powiadomi\u0142y mnie one, \u017ce za chwil\u0119 podjedzie samochodem Niemiec, z kt\u00f3rym um\u00f3wi\u0142y si\u0119, \u017ce zawiezie je do Trzebini. Samochodem tym podjecha\u0142em tylko do Zabierzowa, poniewa\u017c niemiecki kierowca obawia\u0142 si\u0119 kontroli i nie zgodzi\u0142 si\u0119, abym dalej z nim jecha\u0142, ci\u0105gle ubrany w mundur \u017co\u0142nierza polskiego. W tym czasie z dworca w Zabierzowie odje\u017cd\u017ca\u0142 poci\u0105g z \u017co\u0142nierzami polskimi do obozu jenieckiego w Niemczech, o czym nie wiedzia\u0142em. Wsiad\u0142em do jednego z wagon\u00f3w i dojecha\u0142em do Trzebini, gdzie wyskoczy\u0142em z tego poci\u0105gu, chc\u0105c unikn\u0105\u0107 niewoli. Przypadkowo spotka\u0142em \u017co\u0142nierza, kt\u00f3ry r\u00f3wnie\u017c uciek\u0142 z tego poci\u0105gu. Pochodzi\u0142 on z Czechowic i razem pieszo udali\u015bmy si\u0119 do Chrzanowa, gdzie w jednym z dom\u00f3w poprosili\u015bmy o nocleg. W nast\u0119pnym dniu ci\u0105gle id\u0105c pieszo dotar\u0142em wreszcie do Libi\u0105\u017ca.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><strong>Pocz\u0105tek dzia\u0142alno\u015bci konspiracyjnej w Libi\u0105\u017cu<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Na pocz\u0105tku stycznia 1940 r. z\u0142o\u017cy\u0142em przysi\u0119g\u0119 konspiracyjn\u0105, wst\u0119puj\u0105c do Zwi\u0105zku Walki Zbrojnej, do czego nak\u0142oni\u0142 mnie wspominany ju\u017c Andrzej Harat. R\u00f3wnocze\u015bnie podj\u0105\u0142em prac\u0119 zawodow\u0105, pracuj\u0105c przy budowie dr\u00f3g, m.in. w Szczakowej i Ci\u0119\u017ckowicach. W konspiracji moim zadaniem by\u0142o zdobywanie broni dla naszej organizacji oraz lekarstw dla wi\u0119\u017ani\u00f3w obozu o\u015bwi\u0119cimskiego. Recepty na lekarstwa wypisywali dwaj lekarze: Go\u0142\u0105b (imienia nie pami\u0119tam) i Mieczys\u0142aw Ziemia\u0144ski. Leki dostarczali\u015bmy W\u0142adys\u0142awowi Saternusowi, kt\u00f3ry pracowa\u0142 na terenie KL Auschwitz jako robotnik cywilny. P\u00f3\u017aniej zosta\u0142 on stracony. By\u0142 to bardzo porz\u0105dny cz\u0142owiek. Lekarstwa dostarczali\u015bmy tak\u017ce do Bud, gdzie by\u0142a specjalnie przygotowana na nie skrytka.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">W konspiracji pe\u0142ni\u0142em funkcj\u0119 dow\u00f3dcy dru\u017cyny ZWZ\/AK plac\u00f3wki Libi\u0105\u017c. Pos\u0142ugiwa\u0142em si\u0119 pseudonimem \u201eZegar\u201d. Moim prze\u0142o\u017conym by\u0142 Andrzej Harat, kt\u00f3ry w pa\u017adzierniku 1942 r. powiadomi\u0142 mnie, \u017ce przygotowuje ucieczk\u0119 czterech wi\u0119\u017ani\u00f3w obozu o\u015bwi\u0119cimskiego.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><strong>Pomoc czterem uciekinierom z KL Auschwitz<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">B\u0119d\u0119 uczestniczy\u0142 w odbiorze tych uciekinier\u00f3w. Pod koniec listopada 1942 r. Harat powiadomi\u0142 mnie, abym w dniu nast\u0119pnym przyjecha\u0142 rano do niego na rowerze. Wraz ze Stanis\u0142awem Poznajskim mieli\u015bmy przewie\u017a\u0107 ubrania cywilne do Broszkowic, w kt\u00f3re po ucieczce mieli si\u0119 przebra\u0107 wspomniani czterej wi\u0119\u017aniowie. Ubrania ukryli\u015bmy w dobrze zachowanych piwnicach zburzonego podczas okupacji budynku po\u017cydowskiego, w kt\u00f3rym kiedy\u015b jego w\u0142a\u015bciciele prowadzili restauracj\u0119. Ponownie spotka\u0142em si\u0119 z Haratem w po\u0142owie grudnia tego\u017c roku. Odno\u015bnie planowanej ucieczki wi\u0119\u017ani\u00f3w powiedzia\u0142 mi, \u017ce nale\u017cy jeszcze poczeka\u0107, a ubrania trzeba przenie\u015b\u0107 w inne miejsce, poniewa\u017c mog\u0105 zaple\u015bnie\u0107. Na drugi dzie\u0144 pojecha\u0142em z Poznajskim do Broszkowic. Oko\u0142o osiemdziesi\u0105t metr\u00f3w od g\u0142\u00f3wnej drogi w wysiedlonej przez hitlerowc\u00f3w wiosce by\u0142a stodo\u0142a, a w niej pe\u0142no siana, gdzie schowali\u015bmy ubrania, przenosz\u0105c je z poprzedniego miejsca ukrycia. Nadszed\u0142 dzie\u0144 28 grudnia 1942 r. Wieczorem w tym dniu przyszed\u0142 do mnie Harat i powiedzia\u0142, \u017ce nazajutrz mam si\u0119 zg\u0142osi\u0107 do niego z broni\u0105, lecz bez \u017cadnych dokument\u00f3w, poniewa\u017c mamy odebra\u0107 uciekinier\u00f3w i zabezpieczy\u0107 im schronienie. Na drugi dzie\u0144 o um\u00f3wionej godzinie zg\u0142osi\u0142em si\u0119 w mieszkaniu Harata, gdzie r\u00f3wnie\u017c przybyli wezwani przez niego: Stanis\u0142aw Norys (oficer KOP-u, s\u0142u\u017cy\u0142 na Wo\u0142yniu, zgin\u0105\u0142 p\u00f3\u017aniej w jednym z oboz\u00f3w koncentracyjnych na terenie Niemie\u0107), Stanis\u0142aw Poznajski (pracowa\u0142 jako dozorca drogowy), Tomasz Szopa (by\u0142 urz\u0119dnikiem gminnym) oraz bracia Jan i Tadeusz W\u00f3jcikowie (pracowali w\u00f3wczas jako \u015blusarze w \u201eFabloku\u201d w Chrzanowie). Andrzej Harat zapozna\u0142 nas z planem akcji. Zgodnie z jego poleceniem mia\u0142em i\u015b\u0107 jako pierwszy wraz z Norysem i Poznajskim, natomiast Szopa i W\u00f3jcikowie, id\u0105c lasem mieli stanowi\u0107 obstaw\u0119. Przed doj\u015bciem do Wis\u0142y by\u0142 kr\u00f3tki odpoczynek. Harat jeszcze raz zapyta\u0142 ka\u017cdego z nas po kolei, czy zostawili\u015bmy dokumenty w domu, po czym zapozna\u0142 mnie z has\u0142em. Bez przeszk\u00f3d doszli\u015bmy do Bobrku, zatrzymuj\u0105c si\u0119 obok mostu na Wi\u015ble. Ubezpieczaj\u0105cy zatrzymali si\u0119 przed mostem, przez kt\u00f3ry przeszli Norys i Poznajski. Obydwaj skryli si\u0119 za mostem w zagajniku w celu ubezpieczenia drugiej strony mostu. Harat wraz ze mn\u0105 po przej\u015bciu mostu uda\u0142 si\u0119 prosto do Broszkowic. Doszli\u015bmy drog\u0105 do zagrody, gdzie by\u0142a stodo\u0142a, a w niej ubrania ukryte dla wi\u0119\u017ani\u00f3w. Harat poleci\u0142 mi i\u015b\u0107 jeszcze kawa\u0142ek drog\u0105 w stron\u0119 obozu, a sam poszed\u0142 do zagrody sprawdzi\u0107, czy przypadkiem na jej terenie nie ma Niemc\u00f3w. Id\u0105c zgodnie z poleceniem Harata wspomnian\u0105 drog\u0105 , zobaczy\u0142em w\u00f3z konny, kt\u00f3ry ci\u0105gn\u0119\u0142a para koni. Na wozie by\u0142y szafy i siedzia\u0142 esesman wraz z trzema wi\u0119\u017aniami. Pomy\u015bla\u0142em, \u017ce to mog\u0105 by\u0107 uciekinierzy. Kiedy w\u00f3z zbli\u017cy\u0142 si\u0119 do mnie, zatrzyma\u0142em si\u0119 i zacz\u0105\u0142em si\u0119 uderza\u0107 wiklin\u0105 po nodze. Wi\u0119zie\u0144, kt\u00f3ry by\u0142 wo\u017anic\u0105 wychyli\u0142 si\u0119 i zapyta\u0142: \u201eDok\u0105d dziadku?\u201d. Wiedzia\u0142em, \u017ce by\u0142o to um\u00f3wione has\u0142o i zaraz poda\u0142em odzew: \u201eNa spacer\u201d. Zawr\u00f3ci\u0142em i powiedzia\u0142em, \u017ceby jechali za mn\u0105. Gdy wjechali\u015bmy do zagrody, Harat ju\u017c czeka\u0142 na nas, otwieraj\u0105c drzwi stodo\u0142y i informuj\u0105c, \u017ce w pobli\u017cu s\u0105 esesmani nadzoruj\u0105cy grup\u0119 pracuj\u0105cych wi\u0119\u017ani\u00f3w. Grzej\u0105 si\u0119 oni za domem przy ognisku i zapewne nas widzieli, ale najprawdopodobniej s\u0105 przekonani, \u017ce to inni wi\u0119\u017aniowie przyjechali po siano. Kiedy\u015bmy wszyscy byli w stodole, Harat poleci\u0142, abym wyda\u0142 uciekinierom ukryte w sianie ubrania, prosz\u0105c ich, aby si\u0119 szybko w nie przebrali. Sam za\u015b obserwowa\u0142 esesman\u00f3w m\u00f3wi\u0105c, \u017ce gdyby podchodzili w naszym kierunku, damy sobie bez trudu z nimi rad\u0119, poniewa\u017c jest ich tylko trzech. Kiedy Harat obserwowa\u0142 okolic\u0119, jeden z wi\u0119\u017ani\u00f3w poda\u0142 mi du\u017c\u0105, grub\u0105 ksi\u0119g\u0119. Odebra\u0142em j\u0105 i w pierwszej chwili nie wiedzia\u0142em, gdzie j\u0105 schowa\u0107. Przypadkowo dostrzeg\u0142em na podw\u00f3rzu nowo budowan\u0105 studni\u0119. By\u0142a ona wykopana na g\u0142\u0119boko\u015b\u0107 oko\u0142o dw\u00f3ch metr\u00f3w i nie by\u0142o w niej jeszcze wody. Odruchowo wrzuci\u0142em wspomnian\u0105 ksi\u0119g\u0119 do tej studni. S\u0105dzi\u0142em, \u017ce jest to zwyk\u0142a ksi\u0105\u017cka do czytania, kt\u00f3r\u0105 przy jakiej\u015b okazji st\u0105d wydob\u0119d\u0119. W tym czasie coraz bardziej obawia\u0142em si\u0119, czy nasza akcja si\u0119 powiedzie. Wreszcie uciekinierzy przebrali si\u0119 w przygotowane dla nich ubrania. Harat poleci\u0142 im, aby szli pierwsi w kierunku mostu, gdzie mieli ich odebra\u0107 Norys i Poznajski. Po przej\u015bciu mostu oczekiwali z kolei na nich w lesie bracia W\u00f3jcikowie i Tomasz Szopa. Wszyscy wymienieni koledzy mieli za zadanie doprowadzi\u0107 szcz\u0119\u015bliwie uciekinier\u00f3w do domu Harata, z kt\u00f3rym ja w tym czasie spokojnie szed\u0142em drog\u0105 do jego domu, gdzie przybyli\u015bmy jako pierwsi. Dwadzie\u015bcia minut p\u00f3\u017aniej dotarli do nas Norys i Poznajski oraz dwaj wi\u0119\u017aniowie, a za chwil\u0119 bracia W\u00f3jcikowie i Tomasz Szopa z dwoma nast\u0119pnymi wi\u0119\u017aniami. \u017bona Harata przygotowa\u0142a dla nas posi\u0142ek i pocz\u0119stowa\u0142a nas herbat\u0105. Usiedli\u015bmy i zacz\u0119li\u015bmy rozmawia\u0107. Nagle zosta\u0142a w\u0142\u0105czona syrena obozowa. Do naszych uszu dotar\u0142 jej przera\u017aliwy d\u017awi\u0119k. Ogarn\u0105\u0142 nas strach. W dodatku us\u0142yszeli\u015bmy turkot nadje\u017cd\u017caj\u0105cego motocykla. Harat popatrzy\u0142 przez okno i zobaczy\u0142, \u017ce zatrzyma\u0142 si\u0119 on na skrzy\u017cowaniu dr\u00f3g przed jego domem. Na motocyklu i w przyczepie siedzia\u0142o trzech esesman\u00f3w. Rozmawiali ze sob\u0105. Harat powiedzia\u0142, aby\u015bmy podeszli do okna, a \u017conie poleci\u0142, aby z dzie\u0107mi posz\u0142a do s\u0105siadki. Zapyta\u0142: \u201eCo robimy? Bronimy si\u0119?\u201d Strach i napi\u0119cie ogromne. Byli\u015bmy przekonani, \u017ce zaraz przyb\u0119d\u0105 wi\u0119ksze si\u0142y i nas zaatakuj\u0105. Uciekinierzy przebywali w s\u0105siednim pokoju i zupe\u0142nie nie orientowali si\u0119 w grozie sytuacji. Min\u0119\u0142o dwadzie\u015bcia minut od przyjazdu esesman\u00f3w. Nagle w\u0142\u0105czyli oni silnik motoru i odjechali. Odetchn\u0119li\u015bmy z ulg\u0105 i rozeszli\u015bmy si\u0119 do dom\u00f3w.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Wieczorem znowu odwiedzi\u0142em Harata. Wcze\u015bniej zd\u0105\u017cy\u0142em jednak p\u00f3j\u015b\u0107 do miejscowego fotografa Jana Korpala i poprosi\u0142em go, aby pewnym ludziom przebywaj\u0105cym u Harata wykona\u0142 zdj\u0119cia, kt\u00f3re b\u0119d\u0105 wykorzystane do sfa\u0142szowanych dokument\u00f3w. Bardzo ch\u0119tnie si\u0119 zgodzi\u0142 i sfotografowa\u0142 ich. Kiedy przyszed\u0142em do domu Harata, zacz\u0119li\u015bmy rozmawia\u0107 z ukrywaj\u0105cymi si\u0119 u niego wi\u0119\u017aniami i zastanawia\u0107 si\u0119 wsp\u00f3lnie, co robi\u0107 dalej. Nagle jeden z uciekinier\u00f3w zapyta\u0142, co si\u0119 sta\u0142o z przekazan\u0105 mi ksi\u0105\u017ck\u0105 raportow\u0105. Odpowiedzia\u0142em zgodnie z prawd\u0105, \u017ce wrzuci\u0142em j\u0105 do studni. Zmartwi\u0142o go to bardzo i wyja\u015bni\u0142 mi, \u017ce to nie by\u0142a ksi\u0105\u017cka do czytania, lecz ksi\u0119ga stan\u00f3w dziennych w obozie, a tak\u017ce cz\u0119\u015bciowe plany krematori\u00f3w, kt\u00f3rych zdobycie kosztowa\u0142o wi\u0119\u017ani\u00f3w bardzo du\u017co wysi\u0142ku. Postanowi\u0142em wspomniane materia\u0142y &#8211; za aprobat\u0105 Harata &#8211; ponownie odzyska\u0107.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Najwa\u017cniejsi jednak w tej chwili byli uciekinierzy, kt\u00f3rych nale\u017ca\u0142o ukry\u0107 w libi\u0105skim ko\u015bciele, co zosta\u0142o ju\u017c przez Harata ustalone z ksi\u0119dzem proboszczem Franciszkiem Flasinskim. Zabrali\u015bmy koce i udali\u015bmy si\u0119 z uciekinierami w kierunku ko\u015bcio\u0142a, przed kt\u00f3rego wej\u015bciem zatrzyma\u0142em si\u0119 z nimi, a Harat poszed\u0142 na plebani\u0119 po ksi\u0119dza. Za chwil\u0119 przyszed\u0142 z ksi\u0119dzem proboszczem, kt\u00f3ry otworzy\u0142 drzwi ko\u015bcio\u0142a, jakkolwiek na jego twarzy widoczne by\u0142o przera\u017cenie. Zbiegli wi\u0119\u017aniowie zostali ukryci na wie\u017cy ko\u015bcielnej, tam gdzie by\u0142y umieszczone dzwony. Jedzenie dostarcza\u0142 im wspomniany ksi\u0105dz lub czasami Harat. Po trzech tygodniach otrzymali\u015bmy polecenie, aby zbieg\u00f3w odprowadzi\u0107 do granicy pomi\u0119dzy Rzesz\u0105 i Generalnym Gubernatorstwem w okolicach Regulic. Nim to nast\u0105pi\u0142o, podj\u0105\u0142em wysi\u0142ki, aby odzyska\u0107 materia\u0142y wrzucone do studni, bowiem ci\u0105gle nie mog\u0142em si\u0119 uspokoi\u0107, \u017ce tak zawali\u0142em spraw\u0119. Postanowi\u0142em w ich odzyskanie zaanga\u017cowa\u0107 cz\u0142owieka, kt\u00f3ry nie by\u0142 zwi\u0105zany z konspiracj\u0105. Zamierza\u0142em z nim razem jecha\u0107 do Broszkowic. Rozumowa\u0142em, \u017ce w razie wpadki ja nie zdradz\u0119 przyczyny naszej wyprawy, a on nic nie powie, poniewa\u017c nic nie wie. M\u00f3j wyb\u00f3r pad\u0142 na Piotra Opitka, kt\u00f3ry przebywa\u0142 w domu na zwolnieniu lekarskim i nie chodzi\u0142 do pracy. Zapyta\u0142em go, czy nie pojecha\u0142by ze mn\u0105 do O\u015bwi\u0119cimia, poniewa\u017c chc\u0119 tam kupi\u0107 troch\u0119 cukru. Poniewa\u017c Piotr si\u0119 zgodzi\u0142, na drugi dzie\u0144 rano o godz. \u00f3smej pojechali\u015bmy na rowerach do O\u015bwi\u0119cimia. Ubrany by\u0142em w p\u0142aszcz gumowy, aby z daleka wygl\u0105dem przypomina\u0107 gestapowca. Zabra\u0142em r\u00f3wnie\u017c z sob\u0105 pistolet. W czasie jazdy rozmy\u015bla\u0142em, co b\u0119dzie, je\u017celi esesmani znale\u017ali porzucon\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119 w studni i urz\u0105dzili zasadzk\u0119. Ryzyko by\u0142o du\u017ce. Zdecydowany by\u0142em na wszystko. \u017bywi nie mogli\u015bmy wpa\u015b\u0107 w r\u0119ce Niemc\u00f3w, poniewa\u017c nasze rodziny czeka\u0142aby w\u00f3wczas r\u00f3wnie\u017c \u015bmier\u0107. W sytuacji dla nas beznadziejnej zamierza\u0142em najpierw \u201ewaln\u0105\u0107\u201d przynajmniej jednego z esesman\u00f3w, nast\u0119pnie Opitka, a potem zastrzeli\u0107 tak\u017ce siebie. Przy sobie mia\u0142em sfa\u0142szowane dokumenty. Tak rozmy\u015blaj\u0105c wreszcie dojechali\u015bmy do miejsca, gdzie trzeba by\u0142o skr\u0119ci\u0107 w lewo, aby dojecha\u0107 do owej zagrody. Kiedy zatrzymali\u015bmy si\u0119, powiedzia\u0142em do Piotra Opitka, \u017ce musz\u0119 i\u015b\u0107 za potrzeb\u0105, prosz\u0105c go, aby przypilnowa\u0142 m\u00f3j rower. W rzeczywisto\u015bci poszed\u0142em prosto do owej zagrody i zagl\u0105dn\u0105\u0142em do studni. Ksi\u0105\u017cka le\u017ca\u0142a na dnie, wody w studni nie by\u0142o. Popatrzy\u0142em jeszcze wok\u00f3\u0142, czy nie ma nikogo obcego i szybko wskoczy\u0142em do studni. Podnios\u0142em le\u017c\u0105c\u0105 na jej dnie ksi\u0105\u017ck\u0119 i wsadzi\u0142em j\u0105 za pas, a pistolet do kieszeni. Ze studni nie mog\u0142em jednak samodzielnie wyj\u015b\u0107, poniewa\u017c kr\u0119gi betonowe by\u0142y zbyt ob\u015blizg\u0142e. W dodatku napi\u0119cie nerwowe os\u0142abi\u0142o mnie do reszty.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Opitek zaniepokojony moj\u0105 nieobecno\u015bci\u0105 zacz\u0105\u0142 mnie szuka\u0107. Us\u0142ysza\u0142em jego ciche nawo\u0142ywanie, na kt\u00f3re odpowiedzia\u0142em ze studni. Podszed\u0142 do niej i ze zdziwieniem zapyta\u0142: \u201eCo ty tam robisz?\u201d Odpowiedzia\u0142em, \u017ce zobaczy\u0142em jak\u0105\u015b szmat\u0119 na dnie i my\u015bla\u0142em, \u017ce to co\u015b warto\u015bciowego. Poda\u0142 mi r\u0119k\u0119 i pom\u00f3g\u0142 wyj\u015b\u0107 ze studni. Otrz\u0105sn\u0105\u0142em z ubrania nieczysto\u015bci i zacz\u0119li\u015bmy i\u015b\u0107 w kierunku pozostawionych rower\u00f3w. Nagle zobaczy\u0142em od strony obozu jad\u0105cych na rowerach dw\u00f3ch esesman\u00f3w. Pomy\u015bla\u0142em, \u017ce to koniec z nami. Z jednej strony Wis\u0142a, z drugiej So\u0142a, nie ma gdzie ucieka\u0107. Zgodnie z wcze\u015bniejszym zamiarem pomy\u015bla\u0142em o u\u017cyciu broni. W kieszeni mia\u0142em odbezpieczony pistolet. Postanowi\u0142em, \u017ce zaczn\u0119 strzela\u0107, kiedy nadje\u017cd\u017caj\u0105cy esesmani zsi\u0105d\u0105 z rower\u00f3w. Jeszcze dzieli nas od nich zaledwie pi\u0119\u0107 metr\u00f3w, lecz oni ci\u0105gle jad\u0105 dalej. Ogarnia mnie niesamowite napi\u0119cie nerwowe. Nagle chwytam za czapk\u0119 i zdejmuj\u0105c j\u0105 k\u0142aniam si\u0119 im. Popatrzyli na nas i jeden z nich kiwn\u0105\u0142 g\u0142ow\u0105. Wolno przejechali obok nas. Maj\u0105c pistolet gotowy do strza\u0142u pomy\u015bla\u0142em, czy\u017cby nas chcieli zaatakowa\u0107 od ty\u0142u, lecz atak nie nast\u0105pi\u0142. Szybko wsiedli\u015bmy na rowery. Powiedzia\u0142em Piotrowi, \u017ce wracamy do Libi\u0105\u017ca. Nic z tego nie m\u00f3g\u0142 zrozumie\u0107, przecie\u017c mieli\u015bmy jecha\u0107 do O\u015bwi\u0119cimia po zakup cukru. Pro\u015bb\u0119 moj\u0105 jednak wykona\u0142 i szcz\u0119\u015bliwie wr\u00f3cili\u015bmy do Libi\u0105\u017ca. W domu nie mog\u0142em si\u0119 d\u0142ugo uspokoi\u0107 i r\u00f3wnocze\u015bnie zrozumie\u0107, co to wszystko mog\u0142o znaczy\u0107. Przecie\u017c przebywali\u015bmy na terenie przyobozowym, na kt\u00f3ry wst\u0119p by\u0142 wzbroniony, o czym informowa\u0142y umieszczone w r\u00f3\u017cnych miejscach tablice. Spotkali nas esesmani i nawet nie zatrzymali do wyja\u015bnienia.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Wieczorem zabra\u0142em cenne materia\u0142y i uda\u0142em si\u0119 do Harata, kt\u00f3remu pocz\u0105tkowo nic nie powiedzia\u0142em o ich posiadaniu. On sam jednak zacz\u0105\u0142 rozmow\u0119 na ten temat, zastanawiaj\u0105c si\u0119, jak odzyska\u0107 ten cenny dow\u00f3d o zbrodniach hitlerowskich, o kt\u00f3rych \u015bwiat si\u0119 musi dowiedzie\u0107. Wys\u0142ucha\u0142em tego wywodu i niespodziewanie wyci\u0105gn\u0105\u0142em ksi\u0105\u017ck\u0119 m\u00f3wi\u0105c: \u201eNiech Pan sprawdzi, czy to ta sama?\u201d. Harat z rado\u015bci a\u017c podskoczy\u0142 do g\u00f3ry. Zacz\u0119li\u015bmy przegl\u0105da\u0107 odzyskan\u0105 ksi\u0105\u017ck\u0119, a w niej wykazy stan\u00f3w dziennych wi\u0119\u017ani\u00f3w z wyszczeg\u00f3lnieniem zmar\u0142ych w danym dniu. W\u015br\u00f3d tych ostatnich \u2013 zapami\u0119ta\u0142em \u2013 by\u0142 wymieniony Pawe\u0142 Sokoli\u0144ski z Libi\u0105\u017ca, kt\u00f3ry zgin\u0105\u0142 w KL Auschwitz. Nie wiem, gdzie Harat przekaza\u0142 te materia\u0142y.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">W dniu 20 stycznia 1943 r. Harat powiedzia\u0142 mi, \u017cebym nast\u0119pnego dnia o godz. 17-tej przyjecha\u0142 rowerem do niego. Naszym zadaniem b\u0119dzie przeprowadzenie wspominanych ju\u017c uciekinier\u00f3w z KL Auschwitz przez granic\u0119 Generalnego Gubernatorstwa w okolicach Regulic. Harat mia\u0142 przejecha\u0107 wcze\u015bniej granic\u0119 poci\u0105giem i oczekiwa\u0107 na zbieg\u00f3w po jej drugiej stronie, natomiast my\u015bmy mieli dotrze\u0107 do granicy na rowerach. Nazajutrz o um\u00f3wionej godzinie zg\u0142osi\u0142em si\u0119 do domu Harata, gdzie by\u0142a ju\u017c jego c\u00f3rka W\u0142adys\u0142awa. Byli tam tak\u017ce: Stanis\u0142aw Norys, Stanis\u0142aw Poznajski, J\u00f3zef Pawela oraz bracia Jan i Stanis\u0142aw W\u00f3jcikowie, kt\u00f3rzy wraz ze mn\u0105 mieli konwojowa\u0107 uciekinier\u00f3w. Oczekiwa\u0142 r\u00f3wnie\u017c Tomasz Szopa, kt\u00f3ry zam\u00f3wi\u0142 furmank\u0119, aby nad granic\u0105 odebra\u0107 od nas rowery i przywie\u017a\u0107 je na niej z powrotem do Libi\u0105\u017ca. Z tras\u0105 przejazdu zapozna\u0142a nas c\u00f3rka Harata, W\u0142adys\u0142awa. Ja mia\u0142em jecha\u0107 pierwszy, a za mn\u0105 co sto metr\u00f3w jeden zbieg w otoczeniu dw\u00f3ch konwojent\u00f3w z naszej plac\u00f3wki AK. Wszyscy na rowerach. Je\u017celi zauwa\u017cy\u0142bym na drodze Niemc\u00f3w, mia\u0142em da\u0107 kolegom jad\u0105cym z ty\u0142u znak o niebezpiecze\u0144stwie czerwonym \u015bwiat\u0142em latarki r\u0119cznej. Po dojechaniu w stref\u0119 nadgraniczn\u0105 wszyscy mieli\u015bmy ukry\u0107 si\u0119 w zagajniku. Moim zadaniem teraz by\u0142o odnalezienie \u017co\u0142nierza niemieckiego, pe\u0142ni\u0105cego w tym miejscu s\u0142u\u017cb\u0119 na granicy, kt\u00f3ry wsp\u00f3\u0142pracowa\u0142 z AK i mia\u0142 oczekiwa\u0107 na nas ko\u0142o dw\u00f3ch drzew zro\u015bni\u0119tych do\u0142em ze sob\u0105. Mia\u0142em mu poda\u0107 has\u0142o, a po us\u0142yszeniu odzewu mign\u0105\u0107 \u015bwiat\u0142em po zagajniku. Wtedy uciekinierzy mieli szybko podej\u015b\u0107 do nas. Wspomniany \u017co\u0142nierz niemiecki mia\u0142 ich przeprowadzi\u0107 przez granic\u0119, natomiast ja mia\u0142em wr\u00f3ci\u0107 do Libi\u0105\u017ca. Po drugiej stronie granicy oczekiwa\u0142 ju\u017c na nich Harat wraz z Janem Kosowskim, kierownikiem szko\u0142y z Krzeszowic.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Kiedy\u015bmy wyjechali z Libi\u0105\u017ca, by\u0142a ju\u017c szar\u00f3wka. Jechali\u015bmy przez \u017barki i Babice. Droga by\u0142a wolna. Nigdzie nie by\u0142o Niemc\u00f3w. Zgodnie z planem zatrzymali\u015bmy si\u0119 we wspomnianym zagajniku nad granic\u0105. Poszed\u0142em szuka\u0107 stra\u017cnika. Przy zro\u015bni\u0119tych drzewach nie by\u0142o nikogo. Obawia\u0142em si\u0119 chodzi\u0107 wzd\u0142u\u017c granicy, aby nie natkn\u0105\u0107 si\u0119 na innych Niemc\u00f3w. Za\u015bwieci\u0142em latark\u0105 na zegarek. By\u0142o czterdzie\u015bci minut po godzinie osiemnastej. Do zmiany stra\u017cnik\u00f3w granicznych pozosta\u0142o mi tylko dwadzie\u015bcia minut. Jak uciekinier\u00f3w nie przeprowadzimy w tym czasie, to szansy p\u00f3\u017aniej na to ju\u017c nie b\u0119dzie, gdy\u017c nast\u0105pi zmiana posterunk\u00f3w granicznych. Szukam um\u00f3wionego stra\u017cnika dalej. Zdaje mi si\u0119, \u017ce up\u0142yn\u0119\u0142o sporo czasu. Patrz\u0119 na zegarek. W rzeczywisto\u015bci tylko dziesi\u0119\u0107 minut. Pozosta\u0142o jeszcze dziesi\u0119\u0107 minut, ale zacz\u0105\u0142em traci\u0107 ju\u017c nadziej\u0119. Nagle zauwa\u017cy\u0142em biegn\u0105cego \u017co\u0142nierza niemieckiego. W pierwszej chwili przygotowa\u0142em si\u0119 do strza\u0142u, ale stra\u017cnik pyta: \u201eCo jest?\u201d Podaj\u0119 has\u0142o, odzew jest prawid\u0142owy. Migam latark\u0105 w stron\u0119 zbieg\u00f3w i nawet zagwizda\u0142em. Podbiegli szybko do nas, po\u017cegnali si\u0119 ze mn\u0105 i udali si\u0119 za \u017co\u0142nierzem niemieckim, kt\u00f3ry jeszcze zd\u0105\u017cy\u0142 ich przeprowadzi\u0107 przez granic\u0119. Po drugiej stronie przej\u0105\u0142 ich Harat z Kosowskim. Tomasz Szopa zaj\u0105\u0142 si\u0119 odwiezieniem furmank\u0105 rower\u00f3w, na kt\u00f3rych jechali uciekinierzy. My\u015bmy natomiast na swoich rowerach wszyscy szcz\u0119\u015bliwie wr\u00f3cili do Libi\u0105\u017ca.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><strong>Aresztowanie<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Zosta\u0142em aresztowany w Libi\u0105\u017cu w styczniu 1944 r. W tym czasie ju\u017c ukrywa\u0142em si\u0119 wiedz\u0105c, \u017ce policjanci niemieccy z miejscowego posterunku, kt\u00f3ry mie\u015bci\u0142 si\u0119 na terenie zajmowanym przez kopalni\u0119, domy\u015blaj\u0105 si\u0119 mojej dzia\u0142alno\u015bci konspiracyjnej. Jeden z nich, D\u0105browski, pochodz\u0105cy ze \u015al\u0105ska i dobrze m\u00f3wi\u0105cy po polsku, namawia\u0142 mnie wcze\u015bniej, aby wtedy, kiedy on sam b\u0119dzie na posterunku, cz\u0142onkowie naszej organizacji opanowali go i zabrali bro\u0144 zmagazynowan\u0105 w jego budynku. On sam zamierza\u0142 uda\u0107 si\u0119 \u2013 przy naszej pomocy \u2013 do partyzantki. W tej sprawie skontaktowa\u0142em si\u0119 nawet z Haratem. Nie dowierzali\u015bmy mu jednak, a szkoda, poniewa\u017c mia\u0142 rzeczywi\u015bcie taki zamiar i proponowana przez niego akcja uda\u0142aby si\u0119. Ostrzega\u0142 on tak\u017ce moj\u0105 rodzin\u0119, \u017ce miejscowi policjanci chc\u0105 mnie aresztowa\u0107. Nie ustrzeg\u0142 mnie jednak od nieszcz\u0119\u015bcia. Przypadkowo zosta\u0142em zatrzymany na drodze, kiedy niemieccy policjanci udawali si\u0119 do domu mojego te\u015bcia, aby mnie schwyta\u0107.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\"><strong>Pobyt w niemieckich obozach koncentracyjnych<\/strong><\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Wkr\u00f3tce umieszczono mnie w wi\u0119zieniu w Mys\u0142owicach, w kt\u00f3rym przebywa\u0142em do sierpnia 1944 r. St\u0105d wywieziono mnie do KL Gross-Rosen, gdzie otrzyma\u0142em numer 58683. W styczniu 1945 r. transportem kolejowym przewieziono nas do KL Buchenwald.<\/p>\n<p style=\"text-align: justify\">Pami\u0119tam, \u017ce kiedy wyprowadzano nas pieszo z Gross-Rosen, aby doj\u015b\u0107 do stacji w Rogo\u017anicy, gdzie odbywa\u0142 si\u0119 za\u0142adunek do wagon\u00f3w, zaraz za bram\u0105 obozu esesman zastrzeli\u0142 jednego z wi\u0119\u017ani\u00f3w. Po drodze, kiedy\u015bmy byli wiezieni do Buchenwaldu, wyskoczy\u0142em z wagonu wraz z wi\u0119\u017aniem o imieniu Lutek, kt\u00f3ry pochodzi\u0142 z Bia\u0142egostoku. Mia\u0142o to miejsce w pobli\u017cu wsi Nelba-Korbla, po\u0142o\u017conej blisko miasta Halle an der Saale. Po kilkudniowym ukrywaniu si\u0119 i r\u00f3\u017cnych perypetiach zostali\u015bmy uj\u0119ci i ostatecznie przez gestapo w tym mie\u015bcie przekazani w\u0142adzom obozowym w Buchenwaldzie. By\u0142em wi\u0119ziony w Dora-Nordhausen, a potem w obozie Leitmeritz. Kiedy w czasie ewakuacji tego obozu za\u0142adowano nas do poci\u0105gu i wieziono w nieznanym kierunku, wyskoczy\u0142em z wagonu wraz z wi\u0119\u017aniem, kt\u00f3ry mia\u0142 na imi\u0119 Marian i pochodzi\u0142 z \u0141odzi. Chcia\u0142em nadmieni\u0107, \u017ce pocz\u0105tkowo zamierza\u0142 ze mn\u0105 ucieka\u0107 z jad\u0105cego poci\u0105gu J\u00f3zef Starostka z Chrzanowa, ale w decyduj\u0105cym momencie zacz\u0105\u0142 p\u0142aka\u0107 i nie odwa\u017cy\u0142 si\u0119 wyskoczy\u0107. Wi\u0119zie\u0144 ten po wojnie nie wr\u00f3ci\u0142 do Chrzanowa, o czym powiadomi\u0142a mnie jego \u017cona. Po udanej ucieczce zatrzymali nas w lesie partyzanci czescy, gdzie w ich oddziale wraz ze wspomnianym koleg\u0105 uciekinierem doczeka\u0142em wolno\u015bci w maju 1945 r.<\/p>\n<p><em>Relacj\u0119 spisa\u0142: <strong>Adam Cyra<\/strong><br \/>\nLibi\u0105\u017c, 3 lutego 2010 r.<\/em><\/p>\n<\/div>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Antoni Tomera, ur. 4 stycznia 1917 r. w Libi\u0105\u017cu i tam zamieszka\u0142y, dzisiaj licz\u0105cy 93 lata, by\u0142y wi\u0119zie\u0144 Gross-Rosen, Buchenwaldu, Dora-Nordhausen i Leitmeritz na spotkaniu z m\u0142odzie\u017c\u0105 w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Libi\u0105\u017cu w dniu 3 lutego 2010 r., z udzia\u0142em Adama Cyry z Pa\u0144stwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau oraz Stefanii Kozio\u0142 z Towarzystwa Opieki nad O\u015bwi\u0119cimiem, &#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":1113,"featured_media":567,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"_uag_custom_page_level_css":"","footnotes":""},"categories":[9,58],"tags":[206,17,4,226,233],"uagb_featured_image_src":{"full":["https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/wp-content\/uploads\/2012\/01\/tomera.jpeg",261,387,false],"thumbnail":["https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/wp-content\/uploads\/2012\/01\/tomera-150x150.jpg",96,96,true],"medium":["https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/wp-content\/uploads\/2012\/01\/tomera-202x300.jpg",101,150,true],"medium_large":["https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/wp-content\/uploads\/2012\/01\/tomera.jpeg",261,387,false],"large":["https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/wp-content\/uploads\/2012\/01\/tomera.jpeg",202,300,false],"1536x1536":["https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/wp-content\/uploads\/2012\/01\/tomera.jpeg",261,387,false],"2048x2048":["https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/wp-content\/uploads\/2012\/01\/tomera.jpeg",261,387,false]},"uagb_author_info":{"display_name":"","author_link":"https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/index.php\/author\/"},"uagb_comment_info":0,"uagb_excerpt":"Antoni Tomera, ur. 4 stycznia 1917 r. w Libi\u0105\u017cu i tam zamieszka\u0142y, dzisiaj licz\u0105cy 93 lata, by\u0142y wi\u0119zie\u0144 Gross-Rosen, Buchenwaldu, Dora-Nordhausen i Leitmeritz na spotkaniu z m\u0142odzie\u017c\u0105 w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Libi\u0105\u017cu w dniu 3 lutego 2010 r., z udzia\u0142em Adama Cyry z Pa\u0144stwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau oraz Stefanii Kozio\u0142 z Towarzystwa Opieki nad O\u015bwi\u0119cimiem,&hellip;","_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/566"}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1113"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=566"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/566\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":35530,"href":"https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/566\/revisions\/35530"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/567"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=566"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=566"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/www.wprawnymokiemhistoryka.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=566"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}